niedziela, 24 maja 2026
Trzeci raz z Dawidem Kwiatkowskim, czyli jak asystencja osobista otwiera drzwi do muzycznych marzeń
Moja recenzja: „Ktoś, kogo znałam” – emocjonalny rollercoaster, który skradł moje serce.
czwartek, 21 maja 2026
Zielony reset po godzinach. Jak jedno popołudnie z leśnymi uszami naładowało moje baterie
środa, 20 maja 2026
Moja biblioteczna supermoc, czyli jak ułatwić sobie życie z klasą
niedziela, 17 maja 2026
Recenzja: „Aż zabraknie nam gwiazd” – Inma Rubiales
piątek, 15 maja 2026
Różnorodność ma moją twarz. Czego uczy mnie codzienność z przepukliną oponowo-rdzeniową?
środa, 13 maja 2026
18 schodów do wolności i jedna sekunda, która zmieniła wszystko
niedziela, 10 maja 2026
Samodzielność zamiast cudów: O co naprawdę walczę na oddziale?
czwartek, 7 maja 2026
Tam, gdzie słońce spotyka moją walkę: List z krawędzi horyzontu
poniedziałek, 4 maja 2026
5 maja: Dzień, w którym mówimy o godności i walce o lepsze jutro
Dziś, 5 maja, obchodzimy Europejski Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych. To data, która przypomina nam, że choć różni nas wiele — od sprawności fizycznej po życiowe doświadczenia — łączy nas coś znacznie silniejszego: człowieczeństwo.
To święto nie powstało po to, by odhaczać kolejną datę w kalendarzu.
5 maja ma zwrócić uwagę na realne problemy, z którymi osoby z niepełnosprawnościami mierzą się każdego dnia. To dzień, który:
- przypomina o prawie do równego traktowania,
- zwraca uwagę na bariery, które wciąż istnieją — zarówno te architektoniczne, jak i mentalne,
- podkreśla wagę dostępności w przestrzeni publicznej, edukacji, pracy i ochronie zdrowia,
- zachęca do dialogu, bo zmiana zaczyna się od rozmowy.
W wielu krajach 5 maja obchodzony jest również jako Dzień Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną, co jeszcze mocniej podkreśla, że godność nie zależy od sprawności, poziomu samodzielności czy stanu zdrowia. Godność jest niezbywalna — i należy się każdemu.
To święto przypomina, że niepełnosprawność nie jest problemem jednostki, lecz wyzwaniem dla całego społeczeństwa. Bo to społeczeństwo tworzy bariery — i to społeczeństwo może je zburzyć.
Moja walka o samodzielność
Nazywam się Monika Mosór i od urodzenia toczę walkę, której sama nie wybrałam.
Przepuklina oponowo‑rdzeniowa, wodogłowie, padaczka — dla lekarzy to medyczne terminy.
Dla mnie to codzienność pełna bólu, ograniczeń i nieustannej pracy nad własnym ciałem.
Ale nie chcę, by choroba mnie definiowała.
Jestem kobietą z marzeniami. Każdy mój dzień to godziny spędzone na materacu rehabilitacyjnym, spotkania z terapeutami i walka o każdy, nawet najmniejszy postęp. Nie walczę o pełne zdrowie — wiem, że ono jest poza moim zasięgiem. Walczę o coś znacznie bardziej realnego:
- o życie z mniejszym bólem,
- o niezależność,
- o godność.
Solidarność, która zmienia życie
Rehabilitacja, sprzęt ortopedyczny, aktywny wózek, ortezy — to koszty, które potrafią sięgać kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. To bariery, których nie pokonam sama.
I właśnie tutaj pojawia się siła wspólnoty.
W tym szczególnym dniu warto przypomnieć sobie o czterech filarach, które mogą realnie zmienić świat osób z niepełnosprawnościami:
- Równość — bo każdy ma te same prawa.
- Szacunek — uznanie godności każdego człowieka.
- Zrozumienie — otwarcie się na drugą osobę.
- Akceptacja — bycie razem takimi, jakimi jesteśmy.
Dziękuję, że jesteście.
Dzięki Wam mogę wierzyć, że niemożliwe naprawdę staje się możliwe.
Różni nas wiele, łączy nas człowieczeństwo.
W zakładce JAK POMÓC znajdziesz wszystkie informacje o tym, jak możesz wesprzeć moją walkę o lepsze jutro.
sobota, 2 maja 2026
Natura: moja siła w walce o samodzielność
Są takie miejsca, w których człowiek nie musi niczego udawać.
Nie musi być dzielny.
Nie musi być silny.
Wystarczy, że jest.
Kiedy siedzę pod drzewem obsypanym białymi kwiatami, mam wrażenie, że świat na chwilę zatrzymuje oddech razem ze mną. Płatki spadają powoli, jakby ktoś rozsypywał ciszę. W takich chwilach czuję, że mimo bólu, mimo ograniczeń, mimo codziennych zmagań — życie wciąż potrafi być piękne.
Poza codzienność pełną ograniczeń
Moja codzienność to nie jest prosta droga.
To raczej ścieżka, która czasem skręca zbyt ostro, czasem staje dęba, a czasem znika pod ciężarem diagnoz: przepuklina oponowo‑rdzeniowa, wodogłowie, zespół Arnolda‑Chiari.
Rehabilitacja to mój etat.
Ból — mój nieproszony towarzysz.
Ale kiedy wjeżdżam w pole tulipanów, czuję się inaczej.
Jakby każdy kolor mówił: „Zobacz, świat wciąż ma dla Ciebie miejsce”.
Czerwone, różowe, pomarańczowe — stoją w równych rzędach, a ja między nimi, w wózku, ale wolna.
Bo wolność nie zawsze polega na tym, żeby biec.
Czasem polega na tym, żeby móc się zatrzymać.
Spotkania, które dają nadzieję
Zwierzęta mają w sobie coś, czego nie da się nauczyć.
Osiołek, który podchodzi do mnie z ciekawością, jakby chciał powiedzieć: „Widzę Cię”.
Koza, która wygląda, jakby miała własne zdanie na każdy temat.
Konie, które w swojej sile przypominają, że delikatność też jest formą mocy.
Alpaka, która patrzy na świat z miną: „Spokojnie, wszystko ma swój rytm”.
A potem ja — w huśtawce zawieszonej między drzewami.
W miejscu, gdzie świat pachnie igliwiem, a cisza nie jest pustką, tylko przestrzenią, w której wreszcie mogę usłyszeć siebie.
Tężnia: miejsce, w którym oddycham pełniej
Kiedy siedzę pod tężnią, czuję, jak mgiełka solanki osiada na skórze.
Krople spadają rytmicznie, jakby ktoś grał dla mnie spokojną melodię.
Drewniana konstrukcja pachnie lasem, a powietrze jest ciężkie od soli i ulgi.
W takich chwilach moje ciało — zmęczone, napięte, codziennie walczące — zaczyna odpuszczać.
Jakby świat mówił: „Odpocznij. Teraz ja poniosę trochę Twojego ciężaru”.
Miejsca, które mnie składają na nowo
Czasem to altana, w której siadam jak w środku baśni.
Czasem ławka wygięta jak fala, na której mogę się położyć i patrzeć w niebo.
Czasem szklarnia, w której rośliny rosną tak bujnie, jakby chciały pokazać, że życie zawsze znajdzie sposób.
Każde z tych miejsc składa mnie na nowo.
Po kawałku.
Po oddechu.
Po uśmiechu.
Dlaczego natura jest dla mnie tak ważna?
Bo uczy mnie, że nawet jeśli życie czasem łamie gałęzie, to wciąż można wypuścić nowe pędy.
Bo przypomina, że siła nie zawsze wygląda jak walka — czasem wygląda jak odpoczynek.
Bo daje mi przestrzeń, w której mogę być nie „pacjentką”, ale kobietą, która kocha życie.
Możesz stać się częścią tej drogi
Moja droga do większej samodzielności jest piękna, ale kosztowna.
Rehabilitacja, leczenie, sprzęt ortopedyczny, aktywny wózek — to wydatki, które potrafią sięgać kilkunastu tysięcy złotych rocznie.
Dziękuję, że jesteście obok. Dzięki Wam mogę wierzyć, że to, co trudne, staje się możliwe.
W zakładce JAK POMÓC znajdziesz wszystkie informacje o tym, jak możesz wesprzeć moją walkę o lepsze jutro.
A teraz Ty…
Gdzie odnajdujesz spokój.
Czy masz swoje miejsce — tężnię, las, łąkę, szklarnię, zwierzęta — które pomagają Ci wrócić do siebie.
Podziel się swoją historią. Może stanie się dla kogoś światłem, którego dziś bardzo potrzebuje.



