Mija kolejny dzień mojego pobytu na oddziale rehabilitacyjnym. Od 5 maja każdą godzinę poświęcam na ćwiczenia, wykorzystując te trzy tygodnie w roku, które oferuje mi system. 5 zabiegów dziennie, każda minuta wykorzystana do granic możliwości, każda kropla potu wylana z jedną myślą.
Często spotykam się z niezrozumieniem celu mojej walki. Chciałabym to wyjaśnić raz a dobrze: ja nie walczę o magiczne wyzdrowienie. Moje schorzenie, przepuklina oponowo-rdzeniowa, to rzeczywistość, z którą żyję od zawsze. Moim celem nie jest cud, ale coś o wiele bardziej fundamentalnego: samodzielność i życie bez obezwładniającego bólu.
Systemowa „konserwacja” to za mało
Dla systemu NFZ sukcesem jest często samo podtrzymanie obecnego stanu. Ale dla mnie „stanie w miejscu” to de facto powolne tracenie tego, co już wypracowałam. Różnica między tym, co mam tutaj, a intensywną rehabilitacją prywatną, jest kluczowa właśnie w kontekście mojej niezależności:
• Czas, który kupuje sprawność: 30 minut pracy z terapeutą na NFZ to czas, w którym ledwo zdążymy rozgrzać ciało. 2 godziny intensywnej pracy 1 na 1 na turnusie prywatnym to realna szansa na to, bym mogła samodzielnie się przemieścić, ubrać czy funkcjonować bez pomocy innych.
• Głowa gotowa na wyzwania: Samodzielność zaczyna się w psychice. Przewlekły ból potrafi odebrać chęć do jakiegokolwiek ruchu. Na turnusach prywatnych mam wsparcie psychologa, który uczy mnie, jak zarządzać tym bólem i jak nie stracić determinacji, gdy ciało mówi „dość”.
• Ciągłość, która chroni: Moje ciało nie zna pojęcia „kolejki do specjalisty”. Bez regularnych ćwiczeń, nowoczesnego sprzętu i całorocznej opieki, ból powraca ze zdwojoną siłą, a wypracowana z trudem samodzielność zaczyna znikać.
Moja definicja zwycięstwa
Wyciskam z tego pobytu tyle, ile się da. Wykorzystuję każdą szansę od państwa, ale mam pełną świadomość, że to jedynie fundament. Prawdziwa walka o to, bym mogła jak najdłużej być osobą samodzielną i by ból nie dyktował mi warunków każdego dnia, odbywa się dzięki Waszemu wsparciu poza murami tego oddziału.
Dziękuję, że rozumiecie, o co toczy się ta gra. To nie jest walka o niemożliwe – to walka o godne, samodzielne życie.
Szczegółowe informacje o tym, jak możecie wesprzeć moją drogę do samodzielności, znajdują się w zakładce [Jak pomóc?].
#samodzielność #życiebezbólu #rehabilitacja #monikamosor #walkaosprawnosc #NFZ #przepuklinaoponowordzeniowa #determinacja #mojawalka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz