niedziela, 24 maja 2026

Trzeci raz z Dawidem Kwiatkowskim, czyli jak asystencja osobista otwiera drzwi do muzycznych marzeń



To było absolutne szaleństwo, a emocje trzymają mnie do teraz! W niedzielę 24 maja zameldowałam się na koncercie Dawida Kwiatkowskiego. Żeby była jasność: to był już mój TRZECI koncert Dawida, więc status psychofanki oficjalnie stał się faktem! Ten wyjazd był jednak pod wieloma względami absolutnie wyjątkowy.
 Walka o dostępność, czyli barierki kontra rzeczywistość:
Na koncert mogłam wybrać się dzięki niezastąpionemu wsparciu mojej asystentki osobistej. Ten wieczór pokazał, jak bardzo taka pomoc jest potrzebna, ale też z jakimi wyzwaniami wciąż musimy się mierzyć.
Organizatorzy niestety nie byli przygotowani na to, że osoba z niepełnosprawnością będzie chciała bawić się blisko sceny. Nie stałyśmy więc tam, gdzie bywa standardowo, czyli w bezpiecznej (i często zbyt dużej) odległości przed barierkami. Stałam tuż za barierkami – trochę dalej od samego centrum wydarzeń, ale na szczęście widoczność była dobra!
Emocje związane z tym, żeby w ogóle znaleźć się w tym miejscu i cokolwiek widzieć, są po prostu nie do opisania. W tym miejscu chcę publicznie podziękować: Paulina, dziękuję za to, że tak o mnie walczyłaś!
 Pokazałaś, że asystencja to nie tylko pomoc w codziennych czynnościach. To przede wszystkim wolność, niezależność i walka o to, by móc robić dokładnie to, co się kocha.
 Koncert pełen ciar i małe rozczarowanie
Sam koncert był po prostu rewelacyjny – wielokrotnie miałam autentyczne ciary na ciele! Energia Dawida i publiki była niesamowita. Niestety, nie obyło się bez łyżki dziegciu. Bardzo zależało mi na pamiątkowym zdjęciu, ale według zapewnień organizatorów, Dawid miał tym razem nie wychodzić do fanów. Z pewnych źródeł wiem jednak, że później takie zdjęcia były robione... To przykre i zostawia lekki niesmak, ale staram się o tym nie myśleć, bo i tak jestem ogromnie szczęśliwa, że mogłam tam być i przeżywać to wszystko na żywo.
Dobra wiadomość dla Was: nie dacie rady uciec przed moją relacją! Za kilka dni postaram się zmontować dla Was rolkę z najfajniejszymi momentami, więc wypatrujcie nowości! Do zobaczenia na fanpage  , gdyż to tam się pojawi.
 Droga do samodzielności – możesz mi pomóc
Dzięki asystencji mogę przełamywać bariery, wychodzić do ludzi i żyć aktywnie . Aby ta pomoc była jednak stała, bezpieczna i dostępna każdego dnia, wciąż potrzebuję wsparcia. Jeśli masz ochotę dołożyć swoją cegiełkę do mojej niezależności i pomóc mi w codziennym funkcjonowaniu, zapraszam Cię na moją zbiórkę:
https://pomagam.pl/monikamosor
Każda pomoc, udostępnienie czy dobre słowo są dla mnie na wagę złota!
 Profesjonalny trening wokalny zaliczony!
Na koniec dodam, że ten koncert to oficjalne i bardzo huczne rozpoczęcie mojego osobistego sezonu festiwalowego. Potraktowałam tę niedzielę jako profesjonalny trening dla moich strun głosowych. Dlaczego? Ponieważ już we wrześniu czeka mnie totalne szaleństwo i zdzieranie gardła na koncertach LemONa oraz Ewy Farnej! Jesień zapowiada się ogarnięta muzycznie na 100%, więc rozgrzewkę mam już oficjalnie zaliczoną. Gardło zdarte, Paulina spisała się na medal, a wspomnienia zostaną ze mną na zawsze.
A jak u Was? Kto z Was też bawił się w weekend na jakimś koncercie? Dajcie znać w komentarzach!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz