Idę i mijam
Są takie dni, kiedy droga przede mną wydaje się dłuższa niż zwykle. Kroki liczą się same, a ja tylko idę i mijam — miejsca, wspomnienia, ludzi, których już nie ma albo nigdy nie było naprawdę. Mijam trójkątne cienie, mijam gniew, mijam to, co kiedyś próbowało mnie zatrzymać.
Idę i odrzucam skrzydła z tektury, te wszystkie obietnice, które miały unieść, a tylko ciążyły. Idę i szukam — choć czasem bardziej uciekam od tego, co nie moje.
Idę i czekasz
A jednak w tej drodze jest coś, co wraca jak oddech. Twoja obecność.
Zdarza się, że upadam. Zdarza się, że potknę się o własne zmęczenie, o cudze słowa, o świat, który nie zawsze jest łagodny. I wtedy biorę Ciebie haust — jak powietrze, jak światło, jak coś, co przywraca równowagę.
Bo są ludzie, którzy nie muszą mówić, żeby być. I są obecności, które podnoszą, zanim zdążysz spaść.
Dobre zakończenie pisze się wspólnie
Nie wierzę już w samotne finały. Wiem, że historia nabiera sensu dopiero wtedy, kiedy ktoś idzie obok. Kiedy ktoś widzi Twój marsz, Twoje potknięcia, Twoje wstawanie — i mówi: „chodź, jeszcze kawałek”.
Przed nami jeszcze wiele kroków. Ale dobre zakończenie naprawdę da się napisać tylko wspólnie.
Dziękuję, że jesteś
Za każdy krok obok. Za każde „damy radę”. Za to, że kiedy świat się sypie, Ty potrafisz być jak zapach chleba o świcie — prosty, prawdziwy, przywracający sens.
A jeśli chcesz wiedzieć, jak możesz mi pomóc
Wszystkie informacje znajdziesz w zakładce „Jak pomóc”. Tam jest wszystko, czego potrzebujesz, jeśli chcesz dołożyć swój krok do tej drogi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz