poniedziałek, 2 listopada 2026

Tam, gdzie kończą się ścieżki.

 


Są ludzie, którzy całe życie idą po cudzych śladach.
Powtarzają słowa, które nie są ich.
Gonią za cieniami, które nigdy nie staną się ich własnym światłem.

Ja już wiem, że to nie moja droga.
Nie bawi mnie gonitwa, w której nie ma mnie.
Nie chcę być odbiciem czyjegoś kroku.
Wolę zatrzymać się, odetchnąć i ruszyć tam, gdzie nikt jeszcze nie postawił stopy.


Mój szlak zaczyna się tam, gdzie kończą się wszystkie drogi

To miejsce nie ma drogowskazów.
Nie ma map.
Nie ma przewodników, którzy powiedzą: „tędy”.

A jednak właśnie tam czuję, że jestem u siebie.
Tam, gdzie serce gra cicho, ale pewnie.
Gdzie dusza wreszcie nie musi udawać, że zna tempo narzucone przez świat.

Kiedy gubię krok — słucham.
Kiedy trop się urywa — wracam do siebie.
Bo tylko wewnętrzny kompas wie, dokąd naprawdę chcę dojść.


Zdobędę swój ląd

Nie dlatego, że muszę.
Nie dlatego, że ktoś czeka na mój sukces.
Ale dlatego, że chcę stanąć na ziemi, którą sama odkryłam.

Pierwsza.
Jedyna.
W zgodzie ze sobą.

Wbiję maszt tam, gdzie moje serce powie „to tutaj”.
Nie po to, by zaznaczyć teren, ale by przypomnieć sobie, że mam prawo do własnego miejsca na świecie.


Jeśli kiedyś mnie szukasz

Nie znajdziesz mnie w tłumie.
Nie znajdziesz mnie na skrzyżowaniach, gdzie wszyscy biegną w tę samą stronę.

Spotkasz mnie tam, gdzie cisza ma swój rytm.
Gdzie serce gra na duszy jak na instrumencie, który zna tylko jedną melodię — moją.

A jeśli zgubisz krok, jeśli coś Cię zmyli, jeśli świat stanie się za głośny —
posłuchaj cichych nut.
One zawsze prowadzą do domu.


A jeśli odważysz się pójść swoją drogą

Może i Ty znajdziesz miejsce, którego nie ma na żadnej mapie.
Może odkryjesz swój ląd.
Może wbijesz swój maszt.

Bo każdy z nas ma w sobie przestrzeń, która czeka, aż ktoś wreszcie powie:
„To moje”.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz