Czasem przychodzi taki moment, w którym człowiek jakby wychodzi z własnego ciała. Staje obok siebie — cichszy, lżejszy, bardziej uważny. Patrzy na swoje życie z góry, jak na krajobraz, który zna na pamięć, a jednak odkrywa w nim nowe odcienie.
Z tej perspektywy widzę jedno: ile światła dostałam od ludzi, którzy potrafili być obok, nawet kiedy ja znikałam w swoim milczeniu. Ich obecność była jak delikatny obłok unoszący się nade mną — nie narzucał się, nie wymagał, po prostu trwał. Czasem błyszczał, czasem dawał cień, ale zawsze był.
I za to chcę dziś powiedzieć dziękuję. Za każdy gest, każde słowo, każdy oddech, który ktoś poświęcił, żeby mnie podnieść, kiedy ja nie miałam siły podnieść siebie.
A jednocześnie… jeśli mogę o coś poprosić — zostańcie jeszcze chwilę. Towarzyszcie mi w tej drodze ku większej samodzielności, ku życiu, które nie boli tak bardzo. Wasza obecność naprawdę niesie.
Jeśli ktoś chce pomóc bardziej konkretnie, wszystkie informacje o możliwościach wsparcia są zebrane w zakładce „Jak pomóc” na blogu. To tam opisałam wszystko jasno i bezpośrednio, żeby nie obciążać tym każdego wpisu.
Dziękuję, że jesteście. Że unosicie się nade mną jak jasne, dobre obłoki. Że nie pozwalacie mi zniknąć w cieniu. Dzięki wam idę dalej.

Powodzenia ♥️♥️♥️✨️✨️
OdpowiedzUsuń