Są takie chwile, kiedy świat nagle staje się prostszy.
Jakby ktoś zdjął z ramion ciężar, którego nawet nie zauważałam, bo nosiłam go tak długo, że stał się częścią mnie.
I wtedy przychodzi ta jedna myśl — zaskakująco oczywista, a jednak wciąż trudna do przyjęcia:
miłość naprawdę wystarcza.
Nie ta filmowa, nie ta idealna, nie ta, którą trzeba udowadniać.
Tylko ta zwyczajna.
Ta, która jest obecnością.
Ta, która mówi: „Jestem. Nie musisz być doskonała.”
Bo niczego nie musimy udowadniać.
Nic nie musimy „zasłużyć”.
Nie musimy być szybsi, sprawniejsi, silniejsi, bardziej „ogarnięci”.
Nie musimy mieć idealnego życia, żeby zasługiwać na ciepło.
Czasem wystarczy, że ktoś po prostu jest.
Że słucha.
Że nie ocenia.
Że trzyma nas w myślach, nawet jeśli nie może trzymać za rękę.
I nagle wszystko staje się łatwiejsze.
Nie dlatego, że świat się zmienia.
Ale dlatego, że my przestajemy walczyć ze sobą.
Może właśnie o to chodzi w tej całej miłości —
nie o wielkie gesty, nie o deklaracje, nie o fajerwerki.
Tylko o to, by w tym wszystkim, co trudne, ktoś powiedział:
„Jesteś dokładnie tam, gdzie masz być. I jesteś wystarczająca.”
A reszta… reszta naprawdę jest prosta.
Bo czasem jedyne, czego potrzebujemy, to odrobina ciepła.
Odrobina obecności.
Odrobina miłości — tej prawdziwej, spokojnej, ludzkiej.
I właśnie dlatego chcę powiedzieć:
Dziękuję, że tu jesteście.
Że wracacie, nawet kiedy ja znikam jak ślad na wodzie.
Że potraficie usłyszeć to, czego nie wypowiadam — drżenie, zawahanie, przerwę między słowami.
Że czytacie mnie tak, jak czyta się wiatr: nie oczami, lecz uważnością.
Dziękuję za obecność, która nie domaga się wyjaśnień.
Za czułość, która nie potrzebuje dekoracji.
Za to, że pozwalacie mi być — w pełnym świetle, w półcieniu, w ciszy, która dopiero szuka swojego kształtu.
Wasza
Monika
PS. Jeśli chcesz mnie wesprzeć:
Wszystkie informacje znajdziesz w zakładce „Jak pomóc” na blogu.
Rozumiem cię doskonale, sama jestem osobą z przepukliną oponowo-rdzeniową tak jak ty i na wózku i najważniejsze to czerpać radość z tych małych- wielkich rzeczy. Ja czerpie radość z rodzinki, moich pasji(książki, diamond paiting i tworzenie biżuterii). Na fejsie powstała nawet moja strona gdzie wystawiam moje prace Diamond Hobbies przy okazji zbierając tam małe zlecenia na tworzenie haftu diamentowego ❤️
OdpowiedzUsuń