poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Kiedy stajesz się przezroczysty. O niewidzialności, która boli bardziej niż ból fizyczny



Czy zdarzyło Ci się kiedyś poczuć, jakbyś nagle przestał istnieć?

Jakby świat wokół Ciebie przyspieszył, a Ty — choć wciąż obecny — stał się niewidzialny?

Wiosna wyciąga ludzi na ulice. Słońce, śmiech, spontaniczne plany. Patrzę na to i czuję, jak coś we mnie pęka, bo wiem, co wydarzy się za chwilę. Wystarczy jeden stopień, wysoki krawężnik, zbyt szybkie tempo albo rzucone mimochodem: „chodźmy tam, tam jest fajniej”. I nagle… znikam.
Nie dlatego, że chcę.
Dlatego, że nie mogę.

Kiedy stoicie do mnie plecami

Czy wiesz, co czuję, kiedy stoicie do mnie plecami, planując drogę, na którą ja nie mam wstępu?
To nie jest zwykły smutek.
To uczucie, jakby ktoś wymazał mnie gumką z Waszej rzeczywistości.

Wasze głosy oddalają się, a ja zostaję sama — z bólem, ciszą i ścianą, której nie przeskoczę. Najbardziej boli to, że nikt się nie odwrócił. Nikt nie pomyślał:
„A co z Moniką? Jak ona się teraz czuje?”

Ile razy minęliście kogoś, kto został z tyłu, nawet tego nie zauważając?
Ile razy ktoś udawał, że daje radę, tylko po to, by nie psuć Wam planów?

Przezroczystość, która odbiera godność

W takich chwilach czuję się przezroczysta.
Jakby moja godność, moje tempo, moje potrzeby ważyły mniej niż Wasza wygoda.
A przecież rozwiązanie jest tak proste:

  • jedno spojrzenie wstecz,
  • jedno pytanie: „Dasz radę tam wejść?”,
  • jedna wspólna decyzja: „To chodźmy tam, gdzie wszyscy możemy być razem”.

Bo prawdziwa bliskość nie polega na wspólnym zdjęciu.
Prawdziwa bliskość polega na tym, że nikt nie zostaje za progiem.

Moja codzienność to walka o możliwość bycia z Wami

Każde wyjście z domu to dla mnie mała wyprawa. Walczę z bólem, z ograniczeniami własnego ciała, z lękiem, że znowu zostanę z tyłu. Rehabilitacja, sprzęt, dostosowania — to wszystko kosztuje mnie kilkanaście tysięcy złotych rocznie.
To cena za to, by móc choć trochę dogonić świat.
By nie być niewidzialną.

Nie proszę o litość.
Proszę — zacznijcie widzieć.

Jeśli chcesz mnie wesprzeć

Wszystkie aktualne formy pomocy znajdziesz w zakładce „Jak pomóc” na blogu.
To tam zebrałam wszystko, co może pomóc mi zburzyć mury, których wielu nawet nie zauważa.

Dziękuję, że czytasz.
Dziękuję, że widzisz.
Twoja uważność jest dla mnie jak otwarte drzwi — do świata, który dla większości jest oczywistością, a dla mnie wciąż pozostaje marzeniem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz