„Czasem pękam, czasem drżę, ale właśnie wtedy wraca światło. I uczę się je przyjąć.”
Cześć, tu Monika.
Ludzie lubią powtarzać, że czas leczy rany. Brzmi to ładnie, ale życie szybko weryfikuje takie slogany. Czas sam w sobie niczego nie naprawia. To my — naszym wysiłkiem, naszą czułością, naszym codziennym stawaniem do walki — sprawiamy, że to, co boli, zaczyna powoli przestawać krwawić.
To my opatrujemy swoje rany.
To my uczymy się żyć z tym, co pękło.
Moje życie od pierwszego dnia było utkane z wyzwań. Przepuklina oponowo‑rdzeniowa, wodogłowie, padaczka — to nie są tylko medyczne terminy. To krajobraz, po którym poruszam się każdego dnia. Moje ciało jest jak warstwy ziemi: nierówne, popękane, pełne historii zapisanych w bólu, ale też w sile, której sama czasem nie doceniam.
A jednak pod tym wszystkim jest coś, co trzyma mnie przy życiu:
chęć, by iść dalej.
Chęć, by nie pozwolić chorobie decydować za mnie.
Chęć, by wciąż mieć wpływ na własne jutro.
Muzyka, która uczy oddychać
Od lat inspiruje mnie twórczość LemONa. Nie dlatego, że śpiewają o cierpieniu, ale dlatego, że potrafią z bólu zrobić przestrzeń. Ich muzyka przypomina mi, że pęknięcia nie są końcem — są miejscem, przez które wraca światło.
Że można drżeć i iść dalej.
Że można się bać i jednocześnie wierzyć.
Że można być kruchym i silnym w tej samej minucie.
Czasem, kiedy podnoszę się z maty na rehabilitacji, czuję w sobie ten sam rodzaj drżenia, który słyszę w ich utworach.
To drżenie nie oznacza słabości.
To znak, że żyję.
Że walczę.
Że jeszcze tu jestem.
Moja codzienność to sztuka wstawania
Rehabilitacja, ortezy, aktywny wózek, sprzęt, który pozwala mi funkcjonować — to wszystko kosztuje mnie kilkanaście tysięcy złotych rocznie.
To cena za możliwość poruszania się.
Za mniejszy ból.
Za odrobinę niezależności.
Za prawo do decydowania o sobie.
Każdy krok, który robię, jest wywalczony.
Każdy dzień, w którym mogę funkcjonować, jest efektem pracy, której nikt nie widzi.
Każdy ruch to małe zwycięstwo, które składam w sobie jak mozaikę.
Światło wraca dzięki ludziom
Każdy gest wsparcia, każde dobre słowo, każda obecność — to dla mnie jak świt po trudnej nocy.
Jak dowód, że świat jeszcze się nie zamknął.
Że mogę walczyć dalej.
Że nie jestem sama.
Wszystkie aktualne formy wsparcia znajdziesz w zakładce „Jak pomóc” na blogu.
To tam zebrałam wszystko, co może pomóc mi iść dalej — krok po kroku, dzień po dniu.
Dziękuję, że jesteś.
Dziękuję, że widzisz.
Dziękuję, że pomagasz mi wierzyć, że nawet z najbardziej popękanych miejsc może wyrosnąć coś pięknego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz