Cześć wszystkim.
Czy wiecie, jak smakuje wolność? Dla mnie ma ona zapach piernika i dźwięk kół wózka sunących po warszawskim bruku. Patrzę na zdjęcia z mojej lutowej wyprawy i wciąż trudno mi uwierzyć, jak piękny był to dzień. To, co widać na fotografiach, to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Pod uśmiechem kryje się historia o przełamywaniu barier, których nie dostrzega się na pierwszy rzut oka.
Czy wiecie, jak smakuje wolność? Dla mnie ma ona zapach piernika i dźwięk kół wózka sunących po warszawskim bruku. Patrzę na zdjęcia z mojej lutowej wyprawy i wciąż trudno mi uwierzyć, jak piękny był to dzień. To, co widać na fotografiach, to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Pod uśmiechem kryje się historia o przełamywaniu barier, których nie dostrzega się na pierwszy rzut oka.
Więź, która daje skrzydła: Asystencja Osobista
Chcę opowiedzieć o czymś, co zmienia wszystko — o asystencji osobistej. Bez wsparcia mojej asystentki te kadry nigdy by nie powstały. I nie chodzi wyłącznie o pomoc techniczną.
Asystencja to dla mnie przede wszystkim możliwość wyjścia do świata, bycia między ludźmi, budowania relacji i uczestniczenia w życiu społecznym na własnych zasadach. To fundament mojej niezależności i prawdziwe okno na świat.
Asystencja to dla mnie przede wszystkim możliwość wyjścia do świata, bycia między ludźmi, budowania relacji i uczestniczenia w życiu społecznym na własnych zasadach. To fundament mojej niezależności i prawdziwe okno na świat.
Fundament ze stali: Systematyczna Rehabilitacja
Muszę to napisać wprost: te piękne chwile w Warszawie nie wydarzyłyby się, gdyby nie systematyczna rehabilitacja.
To godziny ćwiczeń, konsekwencja i praca nad kondycją sprawiają, że mogę w ogóle myśleć o takich wyprawach. Każdy kilometr pokonany w stolicy jest okupiony litrami potu na sali treningowej. Ta codzienna dyscyplina daje mi mobilność, która dla wielu jest oczywistością, a dla mnie — wywalczonym zwycięstwem.
To godziny ćwiczeń, konsekwencja i praca nad kondycją sprawiają, że mogę w ogóle myśleć o takich wyprawach. Każdy kilometr pokonany w stolicy jest okupiony litrami potu na sali treningowej. Ta codzienna dyscyplina daje mi mobilność, która dla wielu jest oczywistością, a dla mnie — wywalczonym zwycięstwem.
Gdzie mnie poniosło?
Kolejkowo
Poczułam się tam jak w bajce. Miasto z piernika było absolutnie niezwykłe — zapach, światło bijące z miniaturowych okienek, dbałość o detale. Na chwilę zapomniałam o wszystkim innym.
Centrum Nauki Kopernik
Spotkanie z Mikołajem Kopernikiem w formie instalacji i możliwość zanurzenia się w świecie nauki dały mi ogromną dawkę inspiracji. To miejsce, w którym bariery znikają, a liczy się tylko ciekawość. Dzięki świetnej dostępności mogłam czuć się tam swobodnie i w pełni obecna.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz