Między jedną rehabilitacją a drugim kubkiem kawy, między bólem a planowaniem kolejnej małej wyprawy — jest ktoś, kto trzyma mnie za ramię, gdy świat staje się zbyt stromy.
Asystencja osobista.
Nie luksus.
Nie fanaberia.
Tylko narzędzie do życia.
Kiedy masz niepełnosprawność ruchową, niezależność nie przychodzi sama.
Trzeba ją sobie wywalczyć — czasem dosłownie.
I właśnie wtedy pojawia się ona (lub on): asystentka.
Z siłą, empatią i gotowością, by stać się przedłużeniem moich nóg, rąk, a czasem nawet głowy, gdy zmęczenie bierze górę.
Dzięki asystencji mogę:
– wyjść z domu bez lęku, że nie wrócę
– zrobić zakupy bez kalkulowania, ile uniosę
– pójść do muzeum i naprawdę je zobaczyć
– posiedzieć w parku, nie martwiąc się o krawężniki
– być częścią świata, a nie tylko jego obserwatorką zza szyby
To nie jest tylko pomoc.
To partnerstwo.
To wolność.
To życie.
Mała wyprawa, wielkie marzenie
Właśnie planuję małą wyprawę do Warszawy.
Chcę znów poczuć się turystką we własnym kraju — nie pacjentką, nie „osobą z problemami”, tylko kobietą, która chce zobaczyć świat, posłuchać miasta, poczuć jego rytm.
Dlatego pytam Was, moi kochani czytelnicy:
Jakie miejsca w Warszawie polecacie do zwiedzania dla osoby poruszającej się na wózku?
Takie, gdzie nie trzeba walczyć z każdą krawędzią.
Gdzie dostępność jest faktem, nie obietnicą.
Gdzie można po prostu być.
Podzielcie się swoimi propozycjami w komentarzach.
Może razem stworzymy mapę dostępnej Warszawy — dla mnie, dla Was, dla wszystkich, którzy chcą żyć pełniej, mimo barier.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz