Są dni, kiedy patrzę na schody i czuję, jakby ktoś postawił przede mną górę.
Nie symboliczną.
Prawdziwą.
Taką, która rośnie w oczach, zanim jeszcze zrobię pierwszy ruch.
Dla wielu osób schody to tylko kilka stopni między piętrami.
Dla mnie — to Everest.
Codzienny, nieustępliwy, wymagający.
I choć nie mam liny, czekana ani ekipy wspinaczkowej, mam trzy sposoby, które pozwalają mi zdobywać ten szczyt, kiedy świat zapomina o windach.
1. Zjazd na wózku przy poręczy – balans między strachem a odwagą
Na zdjęciu tego nie widać, ale wtedy była ze mną druga osoba.
Ktoś, kto asekurował mnie z troską, z uważnością, z sercem.
Ale w życiu codziennym nie zawsze mam kogoś obok.
Czasem jestem tylko ja, wózek i schody, które nie pytają, czy dziś mam siłę.
Ten zjazd to zawsze moment zawieszenia.
Sekunda, w której ciało pamięta ból, a serce — odwagę.
To chwila, w której uczę się ufać sobie bardziej niż grawitacji.
2. Zejście w ortezach – wspomnienie, które noszę jak medal
Kiedyś to była moja codzienność.
Każdy krok wymagał ogromnego wysiłku, a ręce pracowały za całe ciało.
Każde zejście było jak walka z własnymi ograniczeniami.
Dziś mogę to robić tylko podczas rehabilitacji, pod czujnym okiem specjalisty.
Moje ciało już nie pozwala na to każdego dnia.
Ale pamiętam tamten czas.
Pamiętam, że potrafiłam.
I noszę to wspomnienie jak medal — dowód, że jestem silniejsza, niż wyglądam.
3. Schodołaz – mój codzienny towarzysz wolności
Schodołaz nie jest tylko urządzeniem.
To mój codzienny sprzymierzeniec.
Mój sposób na wyjście z domu, na spotkanie ze światem, na to, by nie zamknąć się w czterech ścianach.
Dla kogoś to metal i mechanizm.
Dla mnie — symbol niezależności.
Most między mną a życiem, które dzieje się na zewnątrz.
Dlaczego o tym piszę
Bo chcę pokazać, jak bardzo bariery architektoniczne potrafią zmienić czyjeś życie.
To nie tylko schody.
To dostępność.
To równość.
To prawo do samodzielności.
Ale mimo tych przeszkód — nie poddaję się.
Codziennie walczę o siebie.
Codziennie zdobywam swój Everest.
Czasem z pomocą.
Czasem sama.
Zawsze z wiarą, że dam radę.
Bo choć góra jest wysoka, ja mam w sobie siłę, by się wspinać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz