poniedziałek, 16 marca 2026

„Nie lepiej po prostu zejść?” – no jasne, że lepiej! Jak ja na to nie wpadłam?!


 Jakiś czas temu wrzuciłam na TikToka krótką rolkę, na której wciągam się na rękach po schodach u znajomych. I wiecie co? Sekcja komentarzy okazała się prawdziwą kopalnią genialnych porad, na które – jak widać – przez 28 lat życia z przepukliną oponowo‑rdzeniową po prostu nie wpadłam.

Mój absolutny faworyt to pytanie:

„Nie lepiej zejść po schodach?”

To jest dopiero przełom! Jutro spróbuję też lewitować albo po prostu powiem moim nogom, żeby przestały leniuchować i zaczęły współpracować. Skoro to takie proste, to po co mi schodołaz, który mam w domu? Po co ten cały wysiłek, żeby przemieścić się choćby o kilka kroków po mieszkaniu, maksymalnie obciążając przy tym ręce?

Codzienność, która nie jest wyborem

Prawda jest taka, że to nie jest mój „wybór sportowy”.
To walka o niezależność i godność w świecie pełnym barier.

Moja codzienność to godziny spędzone na stole rehabilitacyjnym i walka o każdy drobny postęp, by móc zrobić coś sama. Koszty tej „codzienności” – leczenia, rehabilitacji, aktywnego wózka czy ortez – sięgają kilkunastu tysięcy złotych. To nie są fanaberie. To narzędzia, dzięki którym mogę funkcjonować.

Zamiast „dobrych rad” – realna pomoc

Jeśli ktoś naprawdę chce pomóc mi pokonywać te schody (i wiele innych barier), to mam dwie proste wskazówki:

  • Namiary na mojego TikToka znajdziecie w zakładce Kontakt – tam możecie śledzić moją codzienność bez filtrów i bez mitów.
  • W zakładce „Jak pomóc” znajdziecie wszystkie informacje o tym, jak można wesprzeć moją rehabilitację i walkę o niezależność.

Każde wsparcie – nawet najmniejsze – realnie zmienia moją codzienność.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz