piątek, 28 sierpnia 2026

Rok bez wagi: o konfrontacji z lękiem, walce z bólem i uciszaniu cudzych głosów

Minął dokładnie rok. Trzysta sześćdziesiąt pięć dni, podczas których unikałam wagi jak ognia. Każdą próbę konfrontacji z tą jedną liczbą odkładałam na „później”, sparaliżowana strachem przed tym, co zobaczę. Szczególnie że ostatnie miesiące nie były dla mnie łaskawe – od marca walczę z silnym bólem, który zmusił mnie do spędzania większości czasu w pozycji leżącej. Brak możliwości pełnego ruchu i uwięzienie w łóżku potęgowały myśli, że rzeczywistość na wyświetlaczu po prostu mnie przytłoczy.
W końcu zebrałam się na odwagę. Stanęłam na wadze, zamknęłam oczy, otworzyłam je… i okazało się, że moje lęki były całkowicie na wyrost.
49,1 kg.
Rzeczywistość okazała się o wiele łagodniejsza niż demony w mojej głowie.
Cudze głosy kontra moja historia
Zewsząd wciąż słyszę komentarze i podteksty, że jestem „gruba”. Tylko że ludzie widzą jedynie wycinek rzeczywistości, nie znając pełnej drogi. Gruba to ja byłam kiedyś. A potem przesadziłam w drugą stronę i schudłam aż za bardzo. Przeszłam pełne spektrum i dzisiaj wiem jedno: teraz czuję, że jest naprawdę dobrze.
Wiadomo – gdybym miała pełną sprawność, przydałby się mały, delikatny „lifting” sylwetki. Ale powiedzmy sobie szczerze: przy codziennej walce z przewlekłym bólem i mocno ograniczonej mobilności to nie jest takie proste, jak by się chciało. Dlatego podjęłam świadomą decyzję – nie nakładam na siebie dodatkowej presji. Cieszę się tym, co jest tu i teraz. Uczę się doceniać swoje ciało za to, ile każdego dnia znosi i jak dzielnie walczy. Po prostu pilnuję, żeby nie było gorzej.
A negatywne komentarze z zewnątrz? Czas przestać ich słuchać. Nikt nie chodzi w moich butach i nikt nie czuje mojego bólu.
Codzienna walka trwa
Dbanie o zdrowie i ciągła rehabilitacja przy moich zmaganiach to ogromne wyzwanie – nie tylko fizyczne i psychiczne, ale też finansowe. Każdy dzień to nauka pokory, ale też szukania drobnych zwycięstw, takich jak dzisiejsza konfrontacja z wagą.
Jeśli śledzicie moją drogę i macie ochotę oraz możliwość dorzucenia małej cegiełki do mojej rehabilitacji i dalszego leczenia, będę z całego serca wdzięczna za każde wsparcie. Wszystkie szczegółowe informacje o tym, jak dokładnie można przekazać pomoc (w tym dane do przelewu czy 1,5% podatku), znajdziecie na stronie mojej zbiórki w zakładce „Jak pomóc”:
Dziękuję, że jesteście ze mną, i pamiętajcie – bądźcie dla siebie i swoich ciał bardziej wyrozumiali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz