sobota, 29 sierpnia 2026

Między „tak”, „nie” i „nie wiem”


 Czasem mam wrażenie, że gubimy się nie w wielkich decyzjach, ale w tych najmniejszych — w półsłówkach, w zawahaniach, w oddechach, które trwają o sekundę za długo.

Jakbyśmy oboje utkwiły gdzieś pomiędzy „tak” a „nie”, w tej krainie „nie wiem”, która potrafi być bardziej pustynią niż mapą.

Bywa, że idę przez ten wewnętrzny piasek boso, z poparzonymi stopami, marsową miną i pytaniem, czy to ja nie sięgam wystarczająco głęboko. Czy studnia wyschła, czy tylko nie umiem znaleźć jej źródła. Czy to miejsce, w którym utknęłam, jest chwilą… czy przystankiem, który trzeba wreszcie nazwać po imieniu.

A jednak — wciąż próbuję. Wciąż wierzę, że czasem wystarczy jedno proste zdanie, jedno spojrzenie, jeden gest, który nie komplikuje, tylko otwiera. Że można zacząć jeszcze raz, nawet jeśli już kilka razy próbowało się wcześniej. Że prostota nie zawsze jest łatwa, ale bywa jedyną drogą, która naprawdę prowadzi dalej.

Może właśnie dlatego piszę. Bo słowa czasem potrafią odnaleźć drogę tam, gdzie ja jeszcze błądzę. Bo Wy — swoją obecnością — przypominacie mi, że nawet jeśli zgubię współrzędne, to nie znikam z mapy świata.

Dziękuję, że tu jesteście. Że wracacie, nawet kiedy ja znikam na chwilę w swoich „tak”, „nie” i „nie wiem”. Że potraficie czytać mnie nie tylko z liter, ale z ciszy między nimi.

Jeśli chcecie mnie wesprzeć w tej drodze — wszystkie informacje znajdziecie w zakładce „Jak pomóc” na blogu. Wasza obecność już jest dla mnie światłem, ale każde wsparcie pomaga mi iść dalej, spokojniej, pewniej.

Wasza Monika

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz