Świat czasem mięknie jak coś, co miało być stałe, a jednak zaczyna się rozpływać — powoli, cicho, jakby wstydził się własnej kruchości. Nad głową potrafi zawisnąć coś, co wygląda jak ślad po burzy, która przeszła zbyt blisko. I wtedy zapada ta szczególna cisza — gęsta, lepka, pełna niedopowiedzianych historii. Cisza, w której nawet powietrze wydaje się zmęczone.
W tej ciszy siedzę. Czasem sama. Czasem obok kogoś, kto nie boi się milczeć razem ze mną.
Są takie chwile, kiedy ziemia pod stopami jest jedynym pewnym punktem. Kiedy bose stopy przypominają, że wciąż tu jestem, mimo że wszystko inne zdaje się drżeć. Kiedy świat zwalnia tak bardzo, że nawet najmniejsze stworzenia nabierają odwagi, by znów się odezwać.
I wtedy uczę się oddychać od nowa. Nie tak, jak uczą poradniki. Nie tak, jak oczekują inni. Tylko tak, jak potrafi ktoś, kto przeszedł przez własną burzę i wciąż stoi.
Oddech staje się mostem. Przejściem. Cichą obietnicą, że to, co wygląda jak koniec, może być początkiem czegoś, czego jeszcze nie umiem nazwać, ale już czuję pod skórą.
W tym miejscu — pomiędzy tym, co było, a tym, co dopiero dojrzewa — chcę Ci podziękować.
Za to, że jesteś częścią mojego powietrza. Za to, że Twoje słowa potrafią podnieść, kiedy moje własne są zbyt ciężkie. Za to, że Twoja obecność nie wymaga ode mnie siły, tylko prawdy. Za to, że wspierasz mnie w drodze do życia, które nie boli tak bardzo.
Twoja pomoc naprawdę zmienia moją codzienność. Jest jak światło, które nie oślepia, tylko prowadzi. Jak ciepło, które nie parzy, tylko pozwala mięknąć tam, gdzie wcześniej byłam twarda jak kamień.
Jeśli chcesz i możesz dalej mnie wspierać — wszystkie informacje znajdziesz w zakładce „Jak pomóc”. Każdy gest, nawet najmniejszy, jest dla mnie jak kolejny spokojny oddech.
A teraz… zostańmy jeszcze chwilę w tej przestrzeni, gdzie powietrze opada na ziemię, a świat zaczyna układać się na nowo. I po prostu oddychajmy.
Monia 🫶🏻✨️💪🏻
OdpowiedzUsuń