Są takie dni, kiedy świat próbuje nas ulepić z obowiązków.
Nakłada na ramiona ciężkie „muszę”, jakby były to kamienie, które trzeba nieść bez słowa sprzeciwu.
A ja — jak w tej piosence — uczę się powoli zdejmować je jedno po drugim.
Uczę się oddychać bez przymusu, jak liść, który wreszcie odrywa się od gałęzi i pozwala wiatrowi decydować o kierunku.
Bo przecież gdzieś po drodze wszyscy wpadliśmy w wir muszenia.
Wir, który kręci się szybciej niż nasze serca.
Wir, który wciąga, aż zapominamy, że można inaczej.
Że można chcieć, a nie tylko musieć.
Że można żyć, a nie tylko wykonywać polecenia codzienności.
I wtedy wraca do mnie refren, jak mantra, jak zaklęcie:
„I Ty i ja, potrzeba nam wolności w biegu naszych ciał.”
Wolności — tej najprostszej, najcichszej, najprawdziwszej.
Wolności, która nie krzyczy, ale otwiera przestrzeń.
Wolności, która pozwala ciału poruszać się tak, jak pragnie, a nie tak, jak pozwala ból czy system.
Moje ciało też chce biec.
Choć czasem biegnie tylko w myślach, w snach, w planach na jutro.
Ale biegnie — bo jeszcze się nie poddałam.
Jeszcze we mnie płonie iskra, która nie zna słowa „koniec”.
Dziękuję, że jesteś
Twoja obecność — tak, właśnie Twoja — jest jak ciepło dłoni położone na zimnym kamieniu.
Jak światło, które nie oślepia, ale prowadzi.
Jak oddech, który przypomina, że nie jestem sama w tej drodze.
Dziękuję, że zaglądasz.
Że czytasz.
Że wracasz.
Że widzisz we mnie człowieka, nie tylko historię utkniętą między bólem a codziennością.
Twoje słowa, Twoje myśli, Twoje bycie — są jak ciche skrzydła, które unoszą mnie wtedy, gdy sama nie mam siły wzlecieć.
Jeśli chcesz pomóc — możesz
Moja droga do większej samodzielności, mniejszego bólu i życia, w którym jest więcej wolności niż ograniczeń, wciąż trwa.
Każdy gest, nawet najmniejszy, jest jak kropla, która drąży skałę.
Jak nitka, która zszywa pęknięcia.
Jak promień, który przebija chmury.
W zakładce „Jak pomóc” opisałam wszystkie formy wsparcia — te, które kosztują, i te, które nic nie kosztują, a zmieniają bardzo wiele.
Jeśli możesz — zajrzyj tam na chwilę.
Jeśli chcesz — pomóż mi zrobić kolejny krok.
Jeśli czujesz — bądź częścią mojego biegu.
Bo Ty i ja naprawdę potrzebujemy wolności w biegu naszych ciał.
A czasem wolność zaczyna się od jednego wyciągniętego w czyjąś stronę dłonią gestu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz