niedziela, 16 sierpnia 2026

O niczym — czyli o wszystkim, co ważne

 


Są takie dni, kiedy świat próbuje nas ulepić z obowiązków.
Nakłada na ramiona ciężkie „muszę”, jakby były to kamienie, które trzeba nieść bez słowa sprzeciwu.
A ja — jak w tej piosence — uczę się powoli zdejmować je jedno po drugim.
Uczę się oddychać bez przymusu, jak liść, który wreszcie odrywa się od gałęzi i pozwala wiatrowi decydować o kierunku.

Bo przecież gdzieś po drodze wszyscy wpadliśmy w wir muszenia.
Wir, który kręci się szybciej niż nasze serca.
Wir, który wciąga, aż zapominamy, że można inaczej.
Że można chcieć, a nie tylko musieć.
Że można żyć, a nie tylko wykonywać polecenia codzienności.

I wtedy wraca do mnie refren, jak mantra, jak zaklęcie:

„I Ty i ja, potrzeba nam wolności w biegu naszych ciał.”

Wolności — tej najprostszej, najcichszej, najprawdziwszej.
Wolności, która nie krzyczy, ale otwiera przestrzeń.
Wolności, która pozwala ciału poruszać się tak, jak pragnie, a nie tak, jak pozwala ból czy system.

Moje ciało też chce biec.
Choć czasem biegnie tylko w myślach, w snach, w planach na jutro.
Ale biegnie — bo jeszcze się nie poddałam.
Jeszcze we mnie płonie iskra, która nie zna słowa „koniec”.


Dziękuję, że jesteś

Twoja obecność — tak, właśnie Twoja — jest jak ciepło dłoni położone na zimnym kamieniu.
Jak światło, które nie oślepia, ale prowadzi.
Jak oddech, który przypomina, że nie jestem sama w tej drodze.

Dziękuję, że zaglądasz.
Że czytasz.
Że wracasz.
Że widzisz we mnie człowieka, nie tylko historię utkniętą między bólem a codziennością.

Twoje słowa, Twoje myśli, Twoje bycie — są jak ciche skrzydła, które unoszą mnie wtedy, gdy sama nie mam siły wzlecieć.


Jeśli chcesz pomóc — możesz

Moja droga do większej samodzielności, mniejszego bólu i życia, w którym jest więcej wolności niż ograniczeń, wciąż trwa.
Każdy gest, nawet najmniejszy, jest jak kropla, która drąży skałę.
Jak nitka, która zszywa pęknięcia.
Jak promień, który przebija chmury.

W zakładce „Jak pomóc” opisałam wszystkie formy wsparcia — te, które kosztują, i te, które nic nie kosztują, a zmieniają bardzo wiele.

Jeśli możesz — zajrzyj tam na chwilę.
Jeśli chcesz — pomóż mi zrobić kolejny krok.
Jeśli czujesz — bądź częścią mojego biegu.

Bo Ty i ja naprawdę potrzebujemy wolności w biegu naszych ciał.
A czasem wolność zaczyna się od jednego wyciągniętego w czyjąś stronę dłonią gestu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz