niedziela, 9 sierpnia 2026

„Gdy Czyjaś Obecność Zostaje w Głowie Jak Melodia”


 Są dni utkane z drobiazgów — z kilku kropel deszczu, które stukają o parapet jak nieśmiałe wyznania, z kawy parującej jak ciepły oddech nad ranem, z myśli, które wracają do mnie jak ptaki do gniazda, choć nigdy ich o to nie proszę.

To właśnie wtedy czuję, że świat składa się z obecności. Z tej cichej, nieoczywistej, która nie robi hałasu, a jednak potrafi poskładać mnie z rozsypanych kawałków.

Czasem wystarczy odrobina światła — taka, która wpada przez szczelinę w zasłonie i przypomina, że jeszcze potrafię marzyć. Czasem wystarczy jedna długa noc, która nie chce zasnąć, żeby zrozumieć, jak bardzo potrzebuję czyjegoś ciepła, choćby w postaci słowa, gestu, pamięci. Bo są ludzie, którzy wracają do nas jak echo — nie dlatego, że ich wołamy, ale dlatego, że są w nas zapisani głębiej, niż potrafimy przyznać.

I wtedy czuję — naprawdę czuję — jak serce robi się cięższe od wdzięczności, a jednocześnie lżejsze od ulgi. Jak uśmiech potrafi być paliwem, które niesie mnie dalej, nawet jeśli dzień był zbyt długi, a noc zbyt głośna. Jak sny potrafią przychodzić w odpowiednim momencie, niosąc ze sobą twarze, które znam na pamięć.

Ta melodia, która krąży mi po głowie, nie jest już piosenką. Jest wspomnieniem. Jest obecnością. Jest ciepłem, które wraca, kiedy najbardziej tego potrzebuję. Jest jak otwarte okno w letni poranek — wpuszcza powietrze, które pachnie nadzieją.

Trochę sztuki, trochę śpiewu, trochę światła. Trochę deszczu, trochę kawy. I dużo, naprawdę dużo dobra, które od Was dostaję — czasem w słowie, czasem w milczeniu, czasem w samym fakcie, że jesteście.

Może właśnie dlatego ta opowieść tak we mnie pulsuje. Bo przypomina, że nie trzeba wielkich gestów, żeby poczuć się żywą. Że czasem wystarczy obecność — ta cicha, wierna, nieoczywista. Że są ludzie, którzy trzymają mnie w pamięci, w modlitwie, w sercu. Że są tacy, którzy wracają — jak światło o świcie.

A ja czuję, że to wszystko mnie buduje. Czuję, że dzięki Wam oddycham pełniej. Czuję, że we mnie też jest jeszcze miejsce na słodkie myśli, na wdzięczność, na czułość, na jutro.

Dziękuję Za to, że jesteście. Za to, że wracacie. Za to, że czytacie mnie między wersami, nawet wtedy, gdy sama nie wiem, jak je ułożyć.

Jeśli chcesz mnie wesprzeć — wszystkie informacje znajdziesz w zakładce „Jak pomóc” na blogu. Twoja obecność już jest światłem. Każdy gest ponad to jest ciepłem, które naprawdę pomaga mi iść dalej.

Wasza, Monika

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz