niedziela, 12 lipca 2026

Stary film — i ci, którzy zostają

Znowu drżę. Kolejna noc pośród tych samych ścian, a jednak coś we mnie przesuwa się jak klatki starego filmu. Jakbym nie był sam… jakby nie ten sam ja. Czasem mam wrażenie, że wszystko jest skazane na łzy, choć przecież wciąż próbuję wierzyć, że może być inaczej.

Pytasz mnie, co czuję. A ja odpowiadam, że czuję już wszystko — czyli nic. Że nasze lato w szron jest ubrane, choć jeszcze niedawno paliło skórę ciepłem. Że we mnie zbiera się coś, co mogłoby wybuchnąć, gdyby nie Twój szept, ten jeden, który mówi, że nie jestem zły. Że widzisz we mnie człowieka, nie cień.

I może właśnie dlatego zostaję. Bo ktoś w końcu widzi we mnie więcej niż moje drżenie.

Dziękuję, że tu jesteście. Że wracacie, nawet kiedy ja znikam jak ślad na wodzie — cichy, kruchy, rozwiany jednym podmuchem. Że potraficie usłyszeć to, czego nie wypowiadam: drżenie między literami, zawahanie ukryte w pauzie, myśl, która dopiero szuka odwagi, by się urodzić. Że czytacie mnie tak, jak czyta się wiatr — nie oczami, lecz uważnością, która widzi więcej niż słowa.

Dziękuję za obecność, która nie domaga się wyjaśnień. Za czułość, która nie potrzebuje dekoracji, bo sama w sobie jest światłem. Za to, że pozwalacie mi być — w pełnym blasku, w półcieniu, w ciszy, która dopiero składa się w kształt. Za to, że nie odwracacie wzroku, kiedy milknę, tylko siadacie obok, jakby milczenie też było rozmową.

Dziękuję za to, że nie próbujecie mnie naprawiać, ulepszać, przyspieszać. Za to, że widzicie człowieka, a nie historię. Za to, że potraficie być — po prostu być — kiedy ja jeszcze uczę się oddychać spokojniej.

Bo może właśnie dzięki Wam ten stary film zaczyna się przewijać inaczej. Może drżenie nie jest końcem, tylko początkiem. Może lato nie zniknęło — tylko na chwilę zasnęło pod cienką warstwą lodu.

Wasza Monika

PS. Jeśli chcesz mnie wesprzeć: Wszystkie informacje znajdziesz w zakładce „Jak pomóc” na blogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz