Były dni, w których świat wyglądał jak noc bez gwiazd.
Jak przestrzeń, w której nawet echo nie wraca.
Szłam wtedy jak zbłąkany pies — po omacku, po cichu, po swojemu.
Nie wierząc nikomu, nawet sobie.
A jednak czasem jedno spotkanie potrafi zmienić kierunek wiatru.
Nie dlatego, że ktoś mówi prawdę.
Ale dlatego, że przy kimś zaczynasz słyszeć własny głos wyraźniej.
Jakby ktoś odsunął zasłonę z Twoich oczu, choć wcale nie dotknął twarzy.
Wciąż uczę się siebie.
Wciąż nie wiem, jak stanąć, gdy ziemia drży.
Wciąż waham się między skrajnościami, jakby każda była domem.
Ale wiem jedno:
prawdy nie znajdę, jeśli nie spróbuję być sobą — nawet wtedy, gdy to najtrudniejsze.
Są tacy, którzy chcieliby mnie ulepić po swojemu.
Są tacy, którzy widzą we mnie tylko to, co im wygodne.
Są tacy, którzy mówią, jak powinnam żyć, choć sami błądzą.
Już ich nie zwalczam.
Po prostu słucham — i idę dalej.
Bo mimo tylu pomyłek, tylu granic, tylu nieznanych dróg
— wciąż wracam do siebie.
Do tej, którą byłam, zanim świat zaczął mnie przestawiać.
Do tej, która potrafi podać dłoń, nawet gdy sama się trzęsie.
Do tej, która nie boi się już patrzeć w oczy, zamiast w księżyc.
Może właśnie na tym polega światło:
nie na tym, że ktoś je przynosi,
ale na tym, że przy kimś odważasz się je zobaczyć.
Dziękuję, że tu jesteście.
Że wracacie, nawet kiedy ja znikam jak ślad na wodzie — cichy, kruchy, rozwiany jednym podmuchem.
Że potraficie usłyszeć to, czego nie wypowiadam: drżenie między literami, zawahanie ukryte w pauzie, myśl, która dopiero szuka odwagi, by się urodzić.
Że czytacie mnie tak, jak czyta się wiatr — nie oczami, lecz uważnością, która widzi więcej niż słowa.
Dziękuję za obecność, która nie domaga się wyjaśnień.
Za czułość, która nie potrzebuje dekoracji, bo sama w sobie jest światłem.
Za to, że pozwalacie mi być — w pełnym blasku, w półcieniu, w ciszy, która dopiero składa się w kształt.
Za to, że nie odwracacie wzroku, kiedy milknę, tylko siadacie obok, jakby milczenie też było rozmową.
Dziękuję za to, że nie próbujecie mnie naprawiać, ulepszać, przyspieszać.
Za to, że widzicie człowieka, a nie historię.
Za to, że potraficie być — po prostu być — kiedy ja jeszcze uczę się oddychać spokojniej.
Wasza
Monika
PS. Jeśli chcesz mnie wesprzeć:
Wszystkie informacje znajdziesz w zakładce „Jak pomóc” na blogu.
Wspieram psychicznie oraz finansowo na tyle ile potrafię 😊
OdpowiedzUsuń