wtorek, 9 czerwca 2026

Nigdy nie przepraszaj za to, co masz w sercu. Moje „tak ma być”.

 

 



Są takie utwory, które nie są tylko muzyką. Są jak lustro — takie, w którym nagle widzisz całą swoją walkę, wszystkie nieprzespane noce i każdą kroplę potu wylaną na materacu rehabilitacyjnym.
Nowa piosenka Igora Herbuta stała się dla mnie właśnie takim lustrem. Rozbiła mnie na kawałki tylko po to, by pokazać, że te kawałki wciąż potrafią lśnić.

„Jeśli Twoje intencje są czyste – tak ma być”

Moje intencje od 28 lat są niezmienne: chcę po prostu być.
Chcę decydować o sobie, marzyć, kochać życie — mimo że moje ciało, naznaczone przepukliną oponowo‑rdzeniową, każdego dnia wystawia mi rachunek, o który nigdy nie prosiłam.

Wózek. Ból. Kolejne diagnozy próbujące odebrać mi spokój.
To moja codzienność.
Ale to nie jestem cała ja.

„Nie możesz nigdy przepraszać za to, co masz w sercu, ile w Tobie miłości…”

Przez lata uczyłam się przepraszać.
Za to, że potrzebuję pomocy.
Za to, że moje ograniczenia komuś przeszkadzają.
Za to, że moja niepełnosprawność psuje komuś „idealny obraz świata”.

Dziś, słuchając tych słów, rozumiem jedno: nigdy więcej.

Nie będę przepraszać za to, ile mam w sobie miłości do życia.
Za to, że mimo bólu wciąż mam odwagę się uśmiechać.
Za to, że moje światło „boli tych, którzy jeszcze śpią” — tych, którzy wolą odwrócić wzrok, bo moja walka przypomina im o kruchości wszystkiego, co mają.

Nie zgaszę swojego światła tylko po to, by komuś innemu było wygodniej patrzeć.

„Nie każda cisza jest pustką – tak ma być”

Moja cisza bywa ciężka.
To cisza gabinetów lekarskich.
Cisza po wyjściu ostatniego terapeuty.
Cisza, w której zbieram siły na kolejny ruch.

Ale to nie jest pustka.
To przestrzeń, w której każdego dnia odbudowuję swoją godność.

Igor śpiewa o „oddechu po trudnym słowie”.
Dla mnie tym najtrudniejszym słowem jest prośba o pomoc.
Przyznanie przed samą sobą, że moje serce, choć ogromne, nie opłaci faktur za rehabilitację.
Że moja wola walki nie kupi sprzętu, który pozwala mi pozostać niezależną.

„Teraźniejszość ma coś do powiedzenia”

Moja teraźniejszość mówi wyraźnie: walcz.
Ale mówi też: nie musisz walczyć sama.

Moja codzienność to koszty, bariery i mury, których nie przebiję samym uporem.
Ale to również ludzie — Wy — którzy sprawiacie, że moje „tak ma być” nie brzmi jak wyrok, tylko jak początek nowej siły.

Jeśli chcesz mi pomóc

Wszystkie informacje o tym, jak możesz mnie wesprzeć, znajdziesz w zakładce „Jak pomóc” na blogu.

Dziękuję, że słuchacie mojej ciszy.
Dziękuję, że jesteście moim światłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz