czwartek, 11 czerwca 2026

Moja wspinaczka: Dlaczego „The Climb” to moja historia

 



Chciałabym podzielić się z Wami refleksją nad utworem, który od lat towarzyszy mi w najtrudniejszych chwilach.
The Climb” Miley Cyrus to dla mnie coś znacznie więcej niż radiowy hit. To ścieżka dźwiękowa mojej codzienności. Za każdym razem, gdy słyszę ten tekst, mam wrażenie, że każda linijka została wyjęta prosto z moich myśli.

Ta piosenka mówi o życiu jako nieustannej wspinaczce — pełnej potknięć, zwątpień, ale też niezłomnej wiary.
Dla mnie, osoby żyjącej od urodzenia z przepukliną oponowo‑rdzeniową, te słowa nie są metaforą.
To mój osobisty manifest.

Walka z własnym cieniem

Najtrudniejszy w tej drodze nie jest wysiłek fizyczny.
Najtrudniejszy jest ten cichy, natrętny głos, o którym mówi piosenka:

„You'll never reach it”Nigdy tam nie dotrzesz.

To głos zwątpienia, który pojawia się, gdy ciało odmawia posłuszeństwa, gdy ból staje się zbyt głośny, a postępy na rehabilitacji są tak małe, że trzeba je mierzyć w milimetrach.

Ale ta piosenka nauczyła mnie czegoś ważnego:
moją górą nie jest niepełnosprawność.
Moją górą jest walka o to, by ona mnie nie zdefiniowała.

Paradoks straty i zysku

W tekście pada zdanie, które mocno we mnie rezonuje:

„Sometimes I'm gonna have to lose”Czasami będę musiała przegrać.

W świecie, który wymaga od nas nieustannego wygrywania, to zdanie jest jak oddech.

  • Uczę się akceptować, że są dni, kiedy „góra” wygrywa.
  • Uczę się, że przegrana jednej bitwy z bólem nie oznacza końca całej drogi.
  • Uczę się, że moja wartość nie zależy od tempa, ale od tego, że w ogóle zdecydowałam się iść.

Chwile, które zapamiętam

Piosenka mówi, że to właśnie trudne momenty zapamiętamy najbardziej.
I to prawda.

Nie pamiętam dni, kiedy było łatwo.
Pamiętam te godziny spędzone na intensywnej pracy nad sobą.
Pamiętam momenty, w których dzięki wsparciu terapeutów i własnemu uporowi odzyskiwałam choćby odrobinę kontroli nad swoim życiem.

To są moje prawdziwe szczyty.

Dlaczego wciąż idę?

Bo, jak mówi utwór:

„It ain't about what's waiting on the other side.”
Nie chodzi o to, co czeka po drugiej stronie.

Nie czekam na cud.
Czekam na każdy kolejny dzień, w którym mogę z godnością i spokojem powiedzieć:

„Wciąż tu jestem. Wciąż się wspinam.”

To nie jest bieg po medal.
To mozolna, trudna, ale piękna wspinaczka po moje własne szczęście i niezależność.
I choć droga bywa stroma — nie zamierzam przestać.

„Keep the faith, baby. It's all about the climb.”

Jeśli chcesz mi pomóc

Wszystkie informacje o tym, jak możesz mnie wesprzeć, znajdziesz w zakładce „Jak pomóc” na blogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz