czwartek, 8 stycznia 2026

1,5% podatku nie zmieni świata, ale może zmienić mój świat na lepsze

 

Wyobraź sobie, że budzisz się każdego dnia i zanim jeszcze otworzysz oczy, już wiesz, że czeka Cię walka.
Nie z korkami.
Nie z terminami.
Nie z szefem.
Z własnym ciałem.
Z bólem, który nie pyta o porę.
Z ograniczeniami, które nie robią sobie wolnego.
Z lękiem, który potrafi sparaliżować bardziej niż jakakolwiek diagnoza.
Mam na imię Monika. Mam 28 lat, wózek inwalidzki zamiast hulajnogi i więcej schorzeń niż przeciętny podręcznik medycyny.
Ale mam też coś, czego nie da się zmierzyć: upór, marzenia i psa, który wie, kiedy trzeba się przytulić.
Nico — mój czworonożny terapeuta i najlepszy przyjaciel — codziennie przypomina mi, że życie to nie tylko choroba.

Nie proszę o cud. Proszę o szansę.

Na mniej bólu.
Na więcej samodzielności.
Na życie, które nie kręci się wyłącznie wokół rehabilitacji, ale też wokół śmiechu, gry w UNO z przyjaciółmi i koncertów, które leczą duszę.

A jedno z moich największych marzeń już ma datę.
20 września ponownie zobaczę LemON na żywo.
To nie jest tylko koncert.
To symbol tego, że mimo choroby, mimo bólu, mimo ograniczeń — wciąż potrafię żyć, czuć i marzyć.

Codzienna walka o sprawność

Rehabilitacja to mój etat — tylko bez urlopu i bez premii.
Regularnie uczestniczę w specjalistycznych turnusach rehabilitacyjnych, które są jak intensywny kurs przetrwania: wykańczające fizycznie, ale dające nadzieję i realne postępy.

Korzystam też z terapii psychologicznej, bo głowa potrzebuje wsparcia tak samo jak ciało.
A teraz? Szukamy przyczyny bólów głowy, wymiotów i nadwrażliwości słuchowej.
Nawet superbohaterka czasem potrzebuje konsultacji neurologicznej i neurochirurgicznej.

Ile kosztuje codzienna walka o normalność

Co miesiąc potrzebuję około 3400 zł na leczenie i rehabilitację.
Do tego dochodzą ortezy, środki higieniczne, buty ortopedyczne, sprzęt ortopedyczny — aktywny wózek, ortezy — których koszt sięga kilkunastu tysięcy złotych i więcej.

Dla mnie niezależność to jak wygrana w totolotka.
Tylko bez losowania.

Dlatego dziś zwracam się do Ciebie

Do osoby, która może pomóc mi w tej codziennej walce o samodzielność, godność i życie z uśmiechem.

Każda złotówka, każde dobre słowo, każda emocja, którą mi podarujesz — to cegiełka, która buduje mój nowy rozdział.
To nie jest tylko pomoc.
To jest wspólne tworzenie przyszłości, w której choroba nie ma ostatniego słowa.
To jest „team Monika” — i możesz być jego częścią.

Jak możesz pomóc

Przekaż 1,5% podatku:
KRS: 0000387207
Cel szczegółowy: 232 Monika Mosór

Dziękuję, że jesteś tu ze mną.
Dziękuję, że czytasz.
Dziękuję, jeśli zdecydujesz się pomóc.

Razem możemy więcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz