niedziela, 21 czerwca 2026

Nie biegnę już za nikim

 

Są melodie, które wracają jak dotyk, którego nie pamiętasz, a jednak Twoje ciało go rozpoznaje.
Wracają nie dlatego, że chcesz — tylko dlatego, że coś w Tobie jeszcze nie zostało domknięte.
Coś, co czekało na odwagę, na zgodę, na ostatnie „już wystarczy”.

Ta jedna przyszła do mnie jak chłód na nagą skórę.
Jak przypomnienie, że można trzymać zbyt mocno.
Że można kochać tak, że aż boli — i wciąż nie wystarczy.
Że czasem trzeba wypuścić skrzydła, choć dłonie jeszcze drżą.

I wtedy przychodzi to zdanie, które nie jest już ciosem, tylko prawdą:
że ktoś może być wiosną dla kogoś innego,
a dla Ciebie — tylko zimnym, cichym powietrzem, które nie niesie życia.

Ale wiesz co?
W tej historii nie ma już we mnie złości.
Nie ma żalu.
Jest tylko miękka zgoda.
Jest oddech, który wraca po długim milczeniu.
Jest wolność, która nie krzyczy — tylko siada obok i mówi: „teraz już możesz”.

„Litaj, ptaszko moja” — mówię dziś bez drżenia.
Nie jak pożegnanie.
Jak uwolnienie.
Jak czuły gest wobec czegoś, co było lekcją, a nie przeznaczeniem.

A ja?
Zostaję.
Wreszcie przy sobie.
Wreszcie w miejscu, które nie boli.
W przestrzeni, którą mogę wypełnić własnym ciepłem, własnym oddechem, własnym istnieniem.
Bo czasem największą czułością jest pozwolić komuś odlecieć.
A największą odwagą — nie uciec za nim.


Dziękuję, że jesteście

Dziękuję Wam, że po prostu tu jesteście.
Że wracacie, nawet kiedy ja znikam w ciszy.
Że potraficie przeczytać to, czego nie umiem czasem wypowiedzieć.
To drżenie w dłoniach.
To milczenie, które mówi więcej niż słowa.
To wszystko, co dzieje się we mnie pomiędzy jednym oddechem a drugim.

Dziękuję, że pozwalacie mi wychylać się ze skorupy powoli, delikatnie,
tak jak potrafię — bez pośpiechu, bez presji, bez lęku.
Za to, że mogę tu być sobą.
Za to, że nie muszę niczego udawać.
Za to, że widzicie we mnie człowieka, a nie tylko historię.

Wasza
Monika

PS. Jeśli chcesz mnie wesprzeć:
Wszystkie informacje o tym, jak możesz pomóc, znajdziesz w zakładce „Jak pomóc” na blogu.


2 komentarze: