Wiele razy wspominałam Wam o tym, że od kilku miesięcy zmagam się z potwornym bólem kolana. Miałam ogromną nadzieję, że to tylko przejściowe, że dam radę to wypracować.
Niestety, rzeczywistość okazała się o wiele trudniejsza. Systematyczna rehabilitacja, w którą wkładałam tyle serca, wysiłku i czasu, nie była w stanie zniwelować tego bólu. Każdy dzień to walka, a brak poprawy po prostu odbierał mi siły i potwornie podcinał skrzydła. Czuję ogromną bezradność i zmęczenie tą sytuacją. Czasami człowiek robi wszystko, co w jego mocy, a ciało i tak mówi „nie”.
W tym całym obłędzie pojawiła się jednak mała iskierka nadziei. Dzięki przepisom o znacznym stopniu niepełnosprawności – które choć raz realnie zadziałały w ekspresowym tempie – udało mi się błyskawicznie zdobyć termin w poradni urazowo-ortopedycznej w Otwocku u lekarza specjalizującego się właśnie w kolanach.
Wiedziałam, że moje ciało to system naczyń połączonych. Przy mojej wadzie, zwichniętym biodrze, zrotowanej miednicy i kręgosłupie piersiowo-lędźwiowym, który wygląda dosłownie jak po wojnie, problem wcale nie musiał leżeć w samym stawie. Dla mnie to nigdy nie była po prostu kwestia "zbolałego kolana". To codzienna, wycieńczająca walka o samodzielność, niezależność i życie bez bólu – o rzeczy, które dla zdrowego człowieka są oczywistością, a dla mnie stanowią życiowy cel.
Diagnoza, która przyniosła trudną prawdę
Jestem już po wizycie u ortopedy i badaniu RTG. Stan samych kolan i bioder jest naprawdę DOBRY!
Choć powinnam się cieszyć, to mam w sobie sporo bardzo różnych i trudnych emocji. Szczerze? Wolałabym, żeby problem leżał w samej nodze, a nie w kręgosłupie. To oznacza bowiem, że źródło bólu kolana to znowu plecy.
Ewentualna trzecia operacja kręgosłupa nie jest czymś, co napawa mnie optymizmem. Tak ogromna ingerencja – implant na całą długość kręgosłupa i śruby przybite do miednicy – mogłaby bardzo utrudnić moją codzienną walkę o samodzielność i niezależność, które są dla mnie wszystkim. Wiem, że ta operacja prędzej czy później i tak się odbędzie... ale będę walczyła z całych sił, żeby stało się to jak NAJPÓŹNIEJ!
Plan działania: Intensywna walka
Teraz moim głównym zadaniem jest intensywna rehabilitacja, która ma ujarzmić ból i odwlec ten zabieg w czasie. Nie marnuję ani chwili – prosto z gabinetu poszłam do rejestracji i zapisałam się w Otwocku do pani doktor specjalizującej się w kręgosłupach. Wizytę mam w kwietniu, a do tego czasu daję z siebie wszystko na ćwiczeniach.
Przede mną czas ciężkiej i, nie ukrywam, koszmarnie kosztownej rehabilitacji. Diagnostyka, konsultacje i codzienna praca z fizjoterapeutami generują koszty, które zaczynają mnie po prostu przerastać.
Dlatego z całego serca proszę Was o wsparcie – każda pomoc w sfinansowaniu mojego leczenia i tej trudnej walki jest dla mnie teraz na wagę złota. Jeśli możecie dołożyć swoją cegiełkę lub po prostu udostępnić ten wpis dalej w świat, będę Wam ogromnie wdzięczna.
Jak możesz mi pomóc?
Wszystkie szczegółowe informacje o tym, jak przekazać darowiznę na moją rehabilitację i leczenie oraz jak pobrać ulotkę do rozliczenia 1,5% podatku, znajdziesz na moim blogu w zakładce [JAK POMÓC].
Dziękuję, że jesteście tu ze mną. Samo to, że mogę się Wam wygadać i liczyć na Wasze dobre serca, daje mi siłę do działania. Wasze wsparcie dodaje mi skrzydeł! ❤️💪
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz