Pamiętacie mój wcześniejszy wpis o czerwonej sukience, którą kupiłam z myślą o wyjątkowej uroczystości rodzinnej? 31 maja nadszedł w końcu dzień jej wielkiej premiery. Kiedy rano szykowałam się do wyjścia, zupełnie nie spodziewałam się tego, co przyniosą najbliższe godziny. Nastawiałam się po prostu na miły, rodzinny dzień. W końcu jechałam tam świętować sukcesy moich kuzynów – i tutaj zdradzę Wam małą tajemnicę: to nie była zwykła komunia, bo połączono ją z huczną osiemnastką!
Gdy jednak uroczystość się rozpoczęła, poczułam, że to wielkie, rodzinne święto splata się z czymś niezwykle ważnym dla mnie samej. To nie był kolejny zwyczajny dzień, w którym po prostu założyłam ładne ubranie. Tamtego popołudnia wydarzyło się coś znacznie głębszego.
Tego dnia nie byłam „tą biedną Monisią”. Byłam Moniką – kobietą, która ma swoje pasje, cele i wielkie marzenia. Kobietą silną, dumną i w pełni świadomą siebie.
Nie jest mi łatwo o tym pisać, bo na co dzień moja samoocena bywa naprawdę niska. Często toczę ze sobą wewnętrzne bitwy, zmagając się z ogromnym brakiem wiary we własne możliwości. Rzeczywistość bywa brutalna, a budowanie pewności siebie przypomina drogę pod górę. Cholernie ciężko jest czuć się piękną, gdy świat na każdym kroku promuje sztywne, sztucznie wykreowane kanony piękna. Kiedy zewsząd zalewają nas idealne, nieskazitelne obrazki, bardzo łatwo ulec złudzeniu, że brak dopasowania do tych szablonów czyni nas gorszymi.
Jednak w takich momentach jak ten, nagle dzieje się magia i cały ten wewnętrzny krytyk milknie. Tamtego dnia odsunęłam na bok wszelkie kompleksy. Spojrzałam w lustro i poczułam się po prostu przepięknie. Wyrazista czerwień sukienki, cudowny makijaż i idealna fryzura sprawiły, że to, co zewnętrzne, w końcu idealnie współgrało z tym, co od zawsze noszę głęboko w sercu. Poczułam niesamowitą, przepełniającą mnie pewność siebie i czystą, niczym niezmąconą radość.
Ten wyjątkowy stan ducha nie byłby jednak możliwy, gdyby nie dwie cudowne kobiety, które spotkałam na swojej drodze. Z całego serca chcę podziękować Paulinie– to Twoje magiczne dłonie wyczarowały mój wizerunek. Sprawiłaś, że zyskałam niesamowity blask, a fryzura i makijaż idealnie dopełniły całą stylizację. Dziękuję Ci za Twój niezwykły talent i serce włożone w pracę! 🥰
Drugie, ogromne podziękowania kieruję do pani fotograf, Magdaleny. Pani Magdo, przez tych kilka wspólnych godzin bez przerwy powtarzała mi Pani słowa, które wryły mi się w pamięć: że jestem piękną kobietą i że aparat mnie kocha. Pani profesjonalizm, ale przede wszystkim ciepłe, niesamowite wsparcie sprawiły, że całkowicie zrzuciłam pancerz, otworzyłam się i uwierzyłam w to, co widzę na zdjęciach. Pomogła mi Pani przełamać barierę, którą tak często sama wokół siebie wznoszę. Dziękuję za to z całego serca!
Dzielę się z Wami tą opowieścią i tą energią, bo głęboko wierzę, że każda z nas – bez względu na codzienne potyczki z własnymi myślami, wątpliwościami czy narzucanymi nam przez otoczenie wzorcami – zasługuje na to, by poczuć się niepowtarzalnie. Nasze prawdziwe piękno nie mieści się w żadnych szablonach.
Moja codzienna droga po realizację marzeń i walka o pełną niezależność bywają jednak trudne i wymagają sporego wysiłku. Jeśli moja historia poruszyła Wasze serca i chcielibyście stać się częścią mojego świata, pomagając mi w pokonywaniu kolejnych barier, będzie mi ogromnie miło. Wszystkie szczegółowe informacje o tym, jak możecie mnie wesprzeć (w tym dane do przekazania 1,5% podatku czy darowizny), znajdziecie na moim blogu w zakładce „Jak pomóc”.Każdy, nawet najmniejszy gest, dobre słowo czy udostępnienie tego wpisu znaczą dla mnie więcej, niż potrafię wyrazić.
Dziękuję, że jesteście tu ze mną, czytacie moje słowa i towarzyszycie mi w drodze po marzenia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz