niedziela, 28 czerwca 2026

„Dewiat” — o chwilach, które wracają, choć dawno powinny odejść

 


Są takie piosenki, które nie tylko się słyszy — one się przeżywa.
„Dewiat” od LemON jest jedną z nich.
Wpada pod skórę, zostaje w oddechu, otwiera te miejsca, które zwykle trzymam zamknięte na cztery spusty.

Może dlatego, że opowiada o chwilach, które były „na krótką chwilę”, a jednak potrafią wracać z siłą, jakby wydarzyły się wczoraj.
O spóźnionych spotkaniach.
O strachu, który czasem bardziej łączy niż rozdziela.
O tych dziewięciu łzach, dziewięciu słowach, dziewięciu światach, które niby dzielą, a jednak wciąż prowadzą „tam” — do kogoś, kto kiedyś był ważny.

Do Ciebie tam…

W refrenie jest krzyk.
Taki, który nie wychodzi na zewnątrz, tylko zostaje w środku.
Krzyk, który budzi człowieka w nocy, choć nikt go nie słyszy.

„Budzę się sam” — to zdanie znam aż za dobrze.
To moment, w którym sen miesza się z pamięcią, a pamięć z tęsknotą, której nie powinno już być.
A jednak jest.
Cicha.
Uparta.
Jak echo dawnego dotyku.

Przez chwilę byłaś…

Czasem wystarczy sekunda, jedno spojrzenie, jedno niedopowiedziane słowo, by coś w człowieku pękło albo się obudziło.
I choć życie toczy się dalej, choć człowiek buduje nowe światy, to tamte krótkie chwile potrafią wracać jak pytanie bez odpowiedzi.

Może dlatego ta piosenka tak boli.
A może dlatego tak leczy.

Spróbuj jak smakuję…

Jest w tym tekście coś z pragnienia, coś z odwagi, coś z rezygnacji.
Jakby ktoś mówił:
„Zobacz mnie jeszcze raz.
Choć przez chwilę.
Choćby w śnie.”

I może właśnie dlatego „Dewiat” jest tak prawdziwy — bo każdy z nas ma w sobie takie miejsce, do którego wraca tylko nocą.
Takie „tam”.

Do Ciebie tam… Zabij ten czas…

Czas nie zabija niczego.
Czas tylko przykrywa.
A muzyka potrafi odkopać wszystko jednym akordem.


Dziękuję, że tu jesteście

Dziękuję, że tu jesteście.
Że wracacie, nawet kiedy ja znikam jak ślad na wodzie.
Że potraficie usłyszeć to, czego nie wypowiadam — drżenie, zawahanie, przerwę między słowami.
Że czytacie mnie tak, jak czyta się wiatr: nie oczami, lecz uważnością.

Wasza
Monika

PS. Jeśli chcesz mnie wesprzeć:
Wszystkie informacje znajdziesz w zakładce „Jak pomóc” na blogu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz